Wyprzedajemy swoje sny i sumienia
Bo niepokorni, hardzi, źli wyszliśmy z cienia
Wierzymy tylko w prawdy pół, jedno życie
A kiedy pusty bank i stół - chcemy krzyczeć
Nienasycenie jest jak głód
Odsłoń twarz, odsłoń serce
Znasz ten lek, znasz ten ból
Mocniej żyj, krzycz, że jesteś
Zmiana miejsc, zmiana ról
Czyja wina, jaki błąd bardziej parzy
Nie prosimy tu o kąt i ciepły azyl
Poobijane dusze nieść coraz trudniej
Jak kamienie wciąż wpadamy w życia studnie
Nienasycenie jest jak głód
Odsłoń twarz...
Dzień zaczął się tak bardzo niewinnie
Gdy poczułem, że jestem samotny
To przedziwny stan jak gdybym był kimś innym
A przecież wiem, że nikt nie zmienił mnie
Stojąc gdzieś między prawdą a kłamstwem
Szukam mojej drogi
Widzę jak pośrodku miasta
Leży stos porzuconych marzeń
Z każdym dniem jest ich coraz więcej
Z każdym dniem umierają
Kiedy wiatr czasem z nimi tańczy
Wtedy chcą nas odnaleźć
Noc przytula mnie zamykam oczy
Wiem, że tylko tak mogę odnaleźć
To czego mi brak bym nie czuł się samotny
Nie zgubię marzeń kiedy wstanie świt
Stojąc...
Poszybuj aż do gwiazd
A wtedy dowiesz się
Że wszystko jest możliwe
Jeśli masz chociaż jedno z dawnych marzeń
Stojąc...
Słowa płyną nieskończenie długą rzeką
Same marzenia jak węże wiją się
Radość i smutek szarpią myśli
Po całym wszechświecie gonią mnie
ref.
Spokój duszy, ciała chłód
Ciepło świecy, wiatru śpiew
Nic nie zburzy moich snów
Gdy pod ziemią będę spał
Widzę wszystko chociaż oczy mam zamknięte
Jestem wszędzie dokąd tylko sięga myśl
Radość i smutek poszły precz
Cały wszechświat moim domem jest
ref.
Spokój duszy...
ORKIESTRA
Spokój duszy ciała chłód
Ciepło świecy wiatru śpiew
Nic nie zburzy moich snów
Gdy pod ziemią będę spał