Wyprzedajemy swoje sny i sumienia
Bo niepokorni, hardzi, źli wyszliśmy z cienia
Wierzymy tylko w prawdy pół, jedno życie
A kiedy pusty bank i stół - chcemy krzyczeć
Nienasycenie jest jak głód
Odsłoń twarz, odsłoń serce
Znasz ten lek, znasz ten ból
Mocniej żyj, krzycz, że jesteś
Zmiana miejsc, zmiana ról
Czyja wina, jaki błąd bardziej parzy
Nie prosimy tu o kąt i ciepły azyl
Poobijane dusze nieść coraz trudniej
Jak kamienie wciąż wpadamy w życia studnie
Nienasycenie jest jak głód
Odsłoń twarz...
Niepotrzebnie tracisz czas wystarczy że
Będziesz chciała chociaż raz posłuchać mnie
Nie kosztuje przecież wcale tych kilka chwil
W cierpkich słowach prawda tkwi
Nic nie każe nam tak żyć
Po co chować coś i kryć
Niepotrzebnie okłamywać się
Jeśli razem mamy być
Naucz się rozmawiać
Każdy finał nawet zły
Lepszy jest niż zdrada
Jeśli nosisz w sobie coś wysłucham Cię
Możesz mówić do mnie wprost ja tego chcę
Nie kosztuje przecież wcale tych kilka chwil
W cierpkich słowach prawda tkwi
Nie dokończyłem kilku ważnych spraw
Nie zapisałem myśli
W pokoju pełnym wspomnień siedzę sam
Teraz już, czuje jak
Za moim oknem czas
Powoli płynie tam,
Gdzie odtąd Ty i ja
Będziemy tylko w snach
Spróbuje poukładać sobie świat
Zapisze wszystkie myśli
Lecz wiem że kiedy znów nadejdzie noc
Będę czuł zawsze jak
Za moim oknem czas
Powoli płynie tam,
Gdzie odtąd Ty i ja
Będziemy tylko w snach
Tak chciałbym poczuć jeszcze raz
To czego nie ma już między nami
Samotność nie opuszcza mnie
Czuje jak ginie świat
Za moim oknem czas
Powoli płynie tam,
Gdzie odtąd Ty i ja
Będziemy tylko w snach...