Wyprzedajemy swoje sny i sumienia
Bo niepokorni, hardzi, źli wyszliśmy z cienia
Wierzymy tylko w prawdy pół, jedno życie
A kiedy pusty bank i stół - chcemy krzyczeć
Nienasycenie jest jak głód
Odsłoń twarz, odsłoń serce
Znasz ten lek, znasz ten ból
Mocniej żyj, krzycz, że jesteś
Zmiana miejsc, zmiana ról
Czyja wina, jaki błąd bardziej parzy
Nie prosimy tu o kąt i ciepły azyl
Poobijane dusze nieść coraz trudniej
Jak kamienie wciąż wpadamy w życia studnie
Nienasycenie jest jak głód
Odsłoń twarz...
Niepotrzebnie tracisz czas wystarczy że
Będziesz chciała chociaż raz posłuchać mnie
Nie kosztuje przecież wcale tych kilka chwil
W cierpkich słowach prawda tkwi
Nic nie każe nam tak żyć
Po co chować coś i kryć
Niepotrzebnie okłamywać się
Jeśli razem mamy być
Naucz się rozmawiać
Każdy finał nawet zły
Lepszy jest niż zdrada
Jeśli nosisz w sobie coś wysłucham Cię
Możesz mówić do mnie wprost ja tego chcę
Nie kosztuje przecież wcale tych kilka chwil
W cierpkich słowach prawda tkwi
Widzę miliony słońc - wirują nade mną
Oślepiają mnie - słyszę ich śmiech
Potężna armia zła stoi przede mną
Na rozkaz chwytam bron i - słyszę PAL!
Syreny wabią mnie swoim śpiewem
Szklany wzrok wiatru krzyk - przeraża mnie
Wsiadam do limuzyny - uciekam daleko
Wstrzymuję oddech - naciskam gaz
Już mogę cieszyć się - bo jestem wolny
Ale czuję strach - ciągle nie wiem
Nie wiem czy obudzę się
Chciałbym wierzyć że to tylko sen /x3