Każdy nowy świt budzi we mnie lęk
Że któregoś dnia już nie wrócisz tu, nie
Znowu będę sam, chociaż dobrze wiem
Że to się zawsze tak kończy
Ale póki co jedno pewne jest - kiedy noc nadchodzi
Płonę jak stos, jeszcze raz jestem w siódmym niebie
Czuję się tak, jakbym nigdy dotąd nie miał Ciebie
Proszę nie mów nic, rozumiem Cię bez słów
Ja to dobrze znam, nie oszukasz mnie, nie
Zostań tu jeśli chcesz, choćby na jedną noc
Ale nie mów nic o miłości
Zostań tu jeśli chcesz, jedno pewne jest - kiedy noc nadchodzi
Wyprzedajemy swoje sny i sumienia
Bo niepokorni, hardzi, źli wyszliśmy z cienia
Wierzymy tylko w prawdy pół, jedno życie
A kiedy pusty bank i stół - chcemy krzyczeć
Nienasycenie jest jak głód
Odsłoń twarz, odsłoń serce
Znasz ten lek, znasz ten ból
Mocniej żyj, krzycz, że jesteś
Zmiana miejsc, zmiana ról
Czyja wina, jaki błąd bardziej parzy
Nie prosimy tu o kąt i ciepły azyl
Poobijane dusze nieść coraz trudniej
Jak kamienie wciąż wpadamy w życia studnie
Nienasycenie jest jak głód
Odsłoń twarz...
Nigdy nie chciałem nikogo skrzywdzić
Nigdy nie chciałem by ktoś przeklinał mnie
A wiec dlaczego nie mogę usnąć
Gdy w nocy myślę o tym co stało się
Tak bardzo bolą dawne wspomnienia
Ciągle są ze mną nawet gdy śmieję się
Naprawdę nie wiem jak mam naprawić
to co zniszczyłem co dręczy
ref.
Mijają dni jest coraz gorzej
Dokąd mam pójść nie wiem
Wybacz mi bo tylko wtedy
Powróci dawny spokój